Zna­cie to spoj­rze­nie, które rzu­ca wam ko­bieta, kiedy ma ochotę na seks?

Nina Bergson

23 lata
studentka 3 roku sztuki 
kelnerka i prywatna dziwka pewnego pana z pięknym imieniem na literkę "R"
pewna siebie; czasem zaborcza; stanowcza; zawsze stawia na swoim; bardzo lubi się rządzić; nie ważne, że pan wspomniany powyżej nie jest oficjalnie jej i tak będzie zazdrosna i będzie o niego walczyć; uwielbia zaczynać i kończyć dnie w sypialni pana R.; najchętniej by stamtąd nie wychodziła; chodzą plotki, że jest świetna w łóżku, ale o tym chyba powinieneś sam się przekonać... Jednak tak łatwo jej tam nie zwabisz, musisz mieć w sobie to coś ; lubi flirtować i pan R. raczej jej w tym nie przeszkadza, w końcu nie chciał zobowiązań; jest samowystarczalna, nie potrzebuje niczyjej łaski, więc nawet nie próbuj
__________________________________
Ok, krótko i na temat... Mam nadzieję, że to spójne xD
 Niestety gdyż blogger bardzo mnie nie lubi musiałam robić nową kartę Niny. >.<
Więc jak? Zapraszam do wątków. :)

9 komentarzy:

  1. [no to dalej na wątek chodź !]

    pan z imieniem na R.

    OdpowiedzUsuń
  2. [Karta kręcąca się wokół dawania dupy. Myślałam, że to już niemodne T_T]

    OdpowiedzUsuń
  3. Sen był rzeczą zbawienną dlatego tak bardzo Quentin lubił leżeć w łóżku. Lubił robić również inne, może nawet bardziej ciekawe rzeczy na tym meblu, jednak do tego celu równie dobrze mógł mu posłużyć prysznic czy biurko, bez większej różnicy. Zaspokajał swe fizyczne potrzeby i choć bardzo to lubił nie wkładał w to żadnego emocjonalnego zaangażowania. Czasami czuł się jak robot czy powłoka człowieka, który bez seksu zwyczajnie nie przeżyje, a sam zaspokajać się nie ma zamiaru dlatego korzysta z usług kobiet, które nie są prostytutkami, a tylko jego… znajomymi? Przyjaciółkami? Nigdy ich nie nazywał. Nina była Niną i tyle. Odpowiadała mu fizycznie, nie szukała zobowiązań i to mu całkowicie odpowiadało. Dlatego właśnie przychodziła do jego mieszkania kiedy tylko miała na to ochotę.
    Słyszał, że ktoś usilnie chce się dostać do środka, gdyż dobijał się do drewna niczym oszalały. Gdyby nie fakt, że brunet wyszedł przed chwilą spod prysznica pewnie byłby kompletnie ubrany, obecnie miał na sobie jedynie bokserki, a włosy wycierał jeszcze ręcznikiem. Zwykle o tej porze odwiedzał go jedynie listonosz, a ten przecież mógł poczekać, no nie? A nie. Nina czasami wpadała bez zapowiedz i chciała go zatrzymać łóżku jak najdłużej było to możliwe. Nie przejmował się zajęciami – choć prawie co wyleciał ze studiów – i bardzo chętnie oddawała się nocnym, znaczy… rannym igraszkom. Nie ważne jaka pora była, on zwyczajnie mógł iść z kimś do łóżka. Taki się stał. Był zupełnie obojętny i choć uśmiechał się gdy coś sprawiało mu satysfakcję, był to raczej nieszczery układ ust.
    - Co się dobijasz.. – powiedział do siebie przerzucając przez ramię mokry, kąpielowy ręcznik po czym przekręcił zamek by otworzyć drzwi. Zdziwił się jednak i bardzo cieszył, gdy jego oczom ukazała się krótko ścięta brunetka – tak bardzo seksowna, tak bardzo różniąca się od Tess.
    - No proszę.. kto mnie odwiedził.. – na ustach chłopaka mimowolnie pojawił się szelmowski uśmiech, a on sam zagryzł wargę wymownie poruszając brwiami by unieść rękę i bez zbędnego gadania wpuścić Ninę do środka.

    Richard Q.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może i powinien się jej spodziewać, bo Nina bywała tu bardzo często, jak nie codziennie jednak zawsze przychodziła o niewiadomej godzinie. Jednego dnia była to 6 rano, innego 22 wieczorem, dlatego Quentin nigdy się jej nie spodziewał i czekał. Wiedział, że wpadnie bo to lubiła, a go kręciło to, że nie wiedział kiedy przyjmie mu podziwiać jej skąpo ubrane, lub jeszcze lepiej – nagie – ciało.
    Miał do niej słabość choć potrafił być stanowczy i gdy nie miał ochoty na seks, głośno i wyraźnie to mówił choćby dziewczyna była najbardziej kuszącą i seksowną dziewczyną jaką by znał, nie uległ by. Przynajmniej miał taką nadzieję, bo naprawdę wierzył w swoją wolną wolę.
    Mieszkanie jak mieszkanie. Czasmi brunet zastanawiał się czy Nina nie przychodzi tu tylko po to by sprawdzić czy aby na pewno gdzieś nie jest ukryta bielizna innej dziewczyny. Była zaborcza i to bardzo. Trzeba było jednak przyznać, że to ta zaborczość i władczość działała na Quentina zabójczo.
    O Tess Nina widziała prawie wszystko. Ostatnio jej nawet wspomniał, że wróciła. Pominął jedynie fakt, że dziewczyna ma amnezję i zupełnie go nie pamięta. Wyjawił za to, że ich relacje nie są na razie zbyt ciepłe, jednak jak będzie to czas pokaże. Liczył, że Tess wróci jednak nie miał prawa decydować za nią. Nina była kimś innym. Nie miała miana jegodziewczyny. Była świetna w łóżku i to w tej chwili było priorytetem. Potrzebował czułości, a Tess jak na razie zupełnie się od niego odcięła. Może dlatego gdy tylko zobaczył, że brunetka przyszła do niego w płaszczyku i bieliźnie mimowolnie uniósł brwi i zagryzł wargę w uśmiechu.
    - Za wiele się nie zmieniło od naszej ostatniej rozmowy.. – powiedział i przysiadł na rancie kanapy po raz kolejny lustrując dziewczynę wzrokiem. – W sumie.. dziwne, że o to pytasz. – powiedziała dalej delikatnie się uśmiechając. – Przeważnie przychodzisz tu w innym celu, a teraz przeprowadzasz wywiad środowiskowy? Czyżby panienka Bergson była zazdrosna? – było to pytanie retoryczne lecz brunet na samą myśl dość głośno się roześmiał. – No nie wierzę..

    pan R.

    OdpowiedzUsuń
  5. [a dzięki, dzięki :) lubię takie postacie jak Nina, jakiś czas temu miałam podobną. Fajny pomysł na kartę :)]

    Matthew Ferguson

    OdpowiedzUsuń
  6. Sam Quentin zarzekał się że do Tess nic nie czuje, zresztą i tak przez długi czas jej nie było. Przestał wierzyć, że dziewczyna kiedykolwiek do niego wróci, jednak jak się okazało los był na tyle łaskawy, że po raz kolejny spiknął tych dwoje. Nie było idealnie, ale było dobrze. Musiał to przyznać. Naprawdę było dobrze. Próbowali i chyba to było najważniejsze no nie?
    A Nina? Tu zaczynały być schody bo mimo iż Richard zawsze korzystał z licznych przyjemności, które dziewczyna mu fundowała, to tym razem chyba nie bardzo miał na nie ochotę. Ktoś, kto obserwowałby ich z zewnątrz stwierdziłby, że oboje są w idealnej sytuacji by lada chwila spotkać się w łóżku czy tez blacie kuchennym, jednak on zupełnie nie widział ich dziś całujących się czy tez uprawiających seks. Dziewczyna była w tym świetna jednak nie znaczyło to, że jedynie na tym opierała się ich znajomość. Ich spotkania nie polegały tylko na chwilowym ulżeniu sobie czy zaspokojeniu najbardziej prozaicznych potrzeb, bo przecież droczyli się i przeciągali pieszczoty byleby tylko drugie pękło pierwsze i zaczęło błagać o skończenie przecudownych katuszy. Dużo rozmawiali i choć przeważnie żartowali to w taki czy Iny sposób Quentin również był przywiązany do brunetki. Nie wiedział jeszcze co ma z tym zrobić, jednak gdy tylko ją widział, uśmiechał się. Wbrew pozorom nawet ją lubił. Zawsze ubił władcze kobiety i mimo iż bardzo podniecało go to w łóżku, w życiu codziennym również takowe cenił i szanował.
    Widział jak zlustrowała go wzrokiem i wcale mu to nie przeszkadzało. Nie wstydził się swojego ciała, wręcz przeciwnie, lubił je. Po coś w końcu spędzał kilka dni w tygodniu na siłownie no nie?
    Bokserki kupił sobie sam, albo dostał od mamy na święta. Ta zawsze kupowała mu takie praktyczne prezenty choć Richard sam mógł kupować sobie bieliznę, kobieta uważała, że ona wie najlepiej jak powinien nosić się jej syn.
    Obchodziło go czy jest o niego zazdrosna bo szczerze mówiąc wołałby żeby nie była. Wolałby żeby się nie angażowała i wolałby żeby mówiła mu prawdę odnośnie swoich uczuć. On miał Tess. Jego ukochaną Tess, która była idealna w każdym calu, więc Richard nie mógł ani nie chciał z niej rezygnować. Przeżył z blondynką szczęśliwe dwa lata i liczył na o wiele więcej. Może dlatego chciał by Nina zaczynała sama zrozumiała, że on może być po części jej, jednak do żądnych fizycznych zbliżeń nie dojdzie. Miał przynajmniej taką nadzieję, bo krótkowłosa wyglądała tak kusząco w tej bieliźnie, że jego umysł zaczął przetwarzać co mogłoby się stać, gdyby ta zaczęłaby go zmysłowo kusić. A kto jak kto, ale Nina była w tym mistrzynią.
    - Przychodzić tu możesz zawsze. – powiedział po chwili całkowicie poważnie choć przed chwilą żarty i lubieżne myśli chodziły mu po głowie.
    - Może nie w takim stroju, choć musze przyznać, że jak zwykle wyglądasz… zniewalająco. – zagryzł wargę w uśmiechu po czym z oparcia zjechał na kanapę by móc się wygodnie na niej rozsiąść. Był facetem, wzrokowcem, nie jego wina, że tak bardzo skupiał się na uwydatnionych atutach brunetki, to było silniejsze od niego!

    pan R.

    OdpowiedzUsuń
  7. To nie było tak, że Niny pozycja była zagrożona. Owszem, może Quentin nie wyobrażał sobie żeby jednocześnie składać ich wspólne życie z Tess i sypiać z Bergson, jednak to wcale nie oznaczało, że dziewczyna stała się nagle mniej atrakcyjna czy pociągająca. Pewien pierwiastek Richarda nadal lgnął do dziewczyny niczym ćma do ognia, jednak wiedział, że gdy zbliży się za bardzo, spłonie i skutki będą co najmniej opłakane. Z drugiej strony zdawał sobie sprawę, że nie umie stwierdzić ile jeszcze będzie w stanie opierać się przepięknej Ninie, która nawet w tej chwili, nieświadomie kusiła go swoim wzrokiem i postawą. Swoim ciałem i delikatnie falującym, obfitym biustem, który unosił się i opadał przy każdym kolejny oddechu. Był tylko facetem i choć jak na razie jego organizm był całkowicie spokojny nie mógł przewidzieć jak skończy się ich dzisiejsze spotkanie. Nie wiedział ile jeszcze wytrzyma dystans między nim i Novins, nie wiedział jak długo pozostanie seksualnym abstynentem tym bardziej, że kilkanaście dni sypianie z brunetką było dla niego codziennością. Musiał przyznać, że wspomina to dość dobrze, że te kilka godzin w ciągu dnia były w porządku, tymczasowo przestawał myśleć i choć miewał później wyrzuty sumienia, że wykorzystuje dziewczynę, która mimo iż mówi, że nic do niego nie czuje, przywiązuje się z każdym kolejnym spotkaniem w jego sypialni, robił to dalej. To było jak narkotyk i z czasem brunet nie umiał, a może nie chciał przeżyć dnia bez choćby jakiejś wiadomości od kochanki. BO chyba tak można nazwać panienkę Bergson.
    Nie wiedział co ma jej powiedzieć. Nie chciał jej okłamywać, nie chciał dawać jej na nic nadziei, jednak przede wszystkim nie chciał by wychodziła. Może dlatego nawet nie zdążył zarejestrować kiedy, stał już przed nią i delikatnie odgarniając kosmyki włosów, które zasłaniały część jej oczu, pochylił się na jej uchem i zagryzł wargę. W pierwsze chwili przez głowę przeszedł mu pomysł pocałowania dziewczyny jakby było to dla niego zupełną naturalnością. Zawahał się jednak i oparł nos o skroń brunetki. – Zostań. Chcę żebyś dziś została, po prostu. – powiedział to może nieco nazbyt zachrypniętym głosem jednak działał instynktownie. Znał reakcję Niny na swój dotyk, usta, a także głos -doskonale. Pod względem fizycznym znał ją na wylot, dlatego był w stanie przewidzieć, że dziewczyna nie będzie w stanie wyjść. Czasami, rzecz jasna, robiła mu na przekór i w takich sytuacjach Quentin dostawał dosłownie szoku ponieważ zupełnie nie spodziewał się takowego zachowania ze strony brunetki jednak miał nadzieję, że tym razem Bergson po prostu z nim zostanie. Cokolwiek miałoby się między nimi wydarzyć, nie chciał by wychodziła.

    [nic się nie stało no i wszystko rozumiem :) u mnie na uczelni tez masakra była niestety ;<]

    pan R.

    OdpowiedzUsuń
  8. [piękna ona jest. chcę wątek, koniecznie! najlepiej dramat jakiś ;D]

    Thomas.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiedział, że zagrał nie fair. Wiedział, że tylko takim sposobem sprawi, że dziewczyna z nim zostanie, a tego w tym momencie potrzebował. Sam nie wiedział czy to tylko jego drugi mózg tak zarządził czy też sama sympatia, którą chłopak obdarzył brunetkę, jednak pragnął by spędziła z nim kilka najbliższych minut.
    Sam nie wiedział co chciał z nią robić i choć rozsądek nakazywał mu by jak najszybciej obdarować brunetkę jedną ze swoich koszulek, podobał mu się widok, który miał przed oczami. Sam zresztą był w samych bokserkach i mimo iż powinien czuć skrępowanie, przy Ninie nigdy go nie odczuwał. Wiedział, że zna jego ciało na wylot. Wiedział, że gdyby zapytał ile ma pieprzyków na prawym obojczyku dziewczyna bez problemu mogłaby to określić. Jeśli by zapytał ile zarazy go podrapała Nina również nie miałaby problemu z odpowiedzią. Podobnie było z tym co brunet lubił jeść czy też jak zwykle chodził ubrany. Paradoksalnie, bo choć przeważnie mężczyzna był przy Ninie zupełnie bez ubrań, to dziewczyna bardzo często grzebała w jego szafie jakby poszukiwała tam jakiegoś skarbu. Czasami nawet przymierzała jego koszule i choć było to zabawne i urocze – jak przyznawał sam Richard – nigdy nie przypuszczał, że polubi Ninę za to jaką osobą jest i co sobą reprezentuje. Wiedział, a raczej tak myślał, że jeśli sypia z nim to innych facetów zwyczajnie odpycha. Miała powodzenie, musiała mieć skoro tak się prezentowała, mimo to jednak dalej przy nim była. Nigdy jakoś szczególnie brunet się nad tym nie zastanawiał choć stanowczo powinien. Wiedział, że powinien usiąść z nią, wszystko sobie wyjaśnić i zapytać czy z jej strony ich relacja nadal jest bezinteresowna.
    Zdziwił się, że Tess dzwoni do niego o tej porze, lecz pewnie chciała zapytać o jakiś fakt ze swojej przeszłości. Może dlatego gdy brunetka powiedziała by odebrał, ten kiwnął głową i chwilę później rozmawiał już z panną Novins. Cieszył się, że do niego zadzwoniła, cieszył się jednak gdy tylko zobaczył zrezygnowanie i nutkę zazdrości na twarzy Niny poczuł się dziwnie, jakby coś go w środku ukuło. Nie miał prawa bawić się jej uczuciami i choć dziś gotów był ponownie rzucić się w jej ramiona nie zważając na konsekwencje nie chciał jej krzywdzić.
    Po chwili rozmowy rozłączył się i ponownie przeniósł swój wzrok na brunetkę. – Chyba musimy porozmawiać.. – powiedział po chwili zagryzając wargę bo sam nie wiedział jak się do tego wszystkiego ma zabrać. – Usiądź.. – polecił i sam zajął jedno z miejsc na kanapie. Ta sytuacja choć nie była krępująca jak na nich, zdawała się być niezwykle dziwną i nienormalną.

    pan R.

    OdpowiedzUsuń