004. Anna


02.10.2006
Zawsze, gdy go widziałam, przywodził mi na myśl szmacianą lalkę, taką ze sztucznym uśmiechem i błyszczącymi guzikami zamiast oczu. Zdawał się być człowiekiem, którego można porzucić w kąt i nawet specjalnie się za podobne traktowanie nie obrazi, ponieważ wciąż będzie miał wyszyty na materiałowej, chłopięcej twarzy ten sam grymas, cokolwiek się z nim nie uczyni. 

23.10.2006
Czasami chciałam nawet do niego podejść, ale przecież nie wypadało naruszać jego samotności. Nie miałam do tego prawa, nie ze swoją buntowniczą naturą i pomalowanymi na czerwono ustami. W moich myślach przebywałam z nim i jednocześnie w niczym nie przeszkadzałam. 

20.11.2006
W końcu nadszedł czas, w którym odważyłam się do niego podejść. Siedział na murku przed uczelnią i palił papierosa zaraz obok zakazu palenia. W jakiś sposób mnie to wtedy rozbawiło, ponieważ zdawał sobie nie zdawać sprawy z tego, że łamie jakąkolwiek zasadę. Był zdziwiony, że przyszłam się z nim przywitać, chociaż jeszcze w życiu z nim nie rozmawiałam. Mieliśmy wtedy po dwadzieścia lat i paliliśmy te same papierosy. 

06.12.2006
Zaczęłam łaknąć jego obecności. Okazał się działać na mnie uzależniająco. Lubiłam nawet sposób, w jaki trzymał palonego papierosa. Byliśmy podobni, różniła nas tylko powierzchowność, która nie pozwalała osiągnąć ostatecznego szczęścia. Był moim duchowym braciszkiem, którego usiłowałam chronić, jednocześnie niewiele o nim wiedząc. 

01.01.2007
Lubiłam chwile, w których leżeliśmy na podłodze i słuchaliśmy Chopina. Mówiłam zawsze, że jeśli jest mi źle, to stabilność podłoża zawsze poprawia mi nastrój. Dobrze jest stykać się z czymś nieskończenie stałym i nieulotnym jeśli samemu jest się rozchwianym. Wierzył mi w to, a ja się z tego cieszyłam, bo kiedy tak leżeliśmy był w stanie opowiedzieć mi o niedociągnięciach dnia. 

15.02.2007
Umarłam dziś i było to około godziny piątej rano.

Była brzytwą, której chwytałem się tak mocno, że jej ostrze wbijało mi się w kości. Zatrzymywała mnie przed przedwczesnym utonięciem i zaczęła to robić już w chwili naszego poznania, kiedy uświadomiła mnie, że nie powinienem palić akurat w tym miejscu. Stała się dla mnie bardziej realna od reszty świata w ciągu pierwszej godziny, którą spędziliśmy razem po zrezygnowaniu z reszty zajęć. Czuliśmy w ten sam sposób, ale ona miała w sobie więcej odwagi, żeby zbuntować się przeciwko wszystkiemu, co jej się nie podobało. 
Była prawdziwa, jak podłoga na której tyle leżeliśmy, gdy w tle leciał któryś z kolei utwór Chopina. Mogliśmy wtedy milczeć ze sobą godzinami i pozwalał nam na to komfort przebywania w pobliżu siebie. Bawiłem się jej długimi, czarnymi włosami, nawijając najbliżej znajdujący się kosmyk na palec swojej dłoni. 
Tylko czasami przerywała ciszę, która tak często zapadała pomiędzy nami i ze wściekłością mówiła, że inaczej wyobrażała sobie ten świat. Wiedziała doskonale, że brzmi to, jakby przybyła na Ziemię całkowicie przypadkiem. Z czasem i ja nabrałem przeświadczenia, że jej skóra jest zbyt jasna i cienka, żeby mogła urodzić się na tak paskudnym świecie. 
Lubiła podejmować temat swojej śmierci, którą miała dokładnie zaplanowaną od kilku lat. Mówiła, że umrze około piątej na dzień po swoich urodzinach, których nawet nie obchodziła. Wierzyłem, że się zabije, bo była nieskończenie uparta i niczego się nie bała, a przynajmniej takie sprawiała wrażenie, bo w rzeczywistości trzęsła się z niepokoju bardzo często, wiedziałem o tym, ale udawałem, że nie zdaję sobie z tego sprawy. 
Tylko raz odważyłem się zapytać o to, dlaczego tak bardzo chce zginąć. Powiedziała, że wszyscy kiedyś od niej odejdą, więc woli wyprzedzić bieg wydarzeń, żeby nie cierpieć. Była skończoną egoistką, która najpierw mnie do siebie przyzwyczaiła, a później chciała po prostu odejść. Pogodziłem się z tym jednak, ponieważ nie umiałem doszukać się innego wyjścia z sytuacji. 
Czasami, tak dla odmiany, zaczynała mówić, że powinienem się wyprowadzić od ojca jak najszybciej, bo przecież wiecznie jej ze mną nie będzie i zostało nam już mało czasu razem. Kiedy odpowiadałem, że nie chcę być uciekinierem, zaczynała na mnie krzyczeć. Nie były to wykrzykiwane słowa, ona po prostu zaczynała wrzeszczeć, żeby wyładować swoją złość, która nagle potrzebowała odnaleźć drogę ujścia. Czekałem wtedy aż jej przejdzie i miałem nadzieję, że nastąpi to jak najszybciej, bo nie lubiłem gdy tak bardzo podnosiła głos z mojego powodu.  
Miała własną teorię dotyczącą podłogi, ponieważ twierdziła, że gdy stykamy się z czymś tak nieskończenie stabilnym, to całe roztrzęsienie z czasem wyparowuje i zastępowane jest przez obojętność, nad którą zapanować jest w stanie każdy. 
Krzywiła się do każdego wspólnego zdjęcia i widziała piękno w każdym z istniejących uczuć. Była w stanie spakować się w ciągu jednej nocy, żeby uciec i zacząć poszukiwania potwora z Loch Ness. Jadła na śniadanie pomarańcze i zawsze miała przy sobie czerwoną szminkę. 
Anna umarła. 
Mnie miało zająć to dużo więcej czasu. 

5 komentarzy:

  1. [Dostałam pamiętnikowy początek, stabilność podłogi i egoistyczną pannę, co przyzwyczaja, a później odchodzi - czego można chcieć więcej? Na dzisiejszy wieczór to wszystko czego potrzebuję. Pięknie, brat.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Nadal nie mogę się napatrzeć na namalowaną Annę i jest mi niezmiernie przykro, że tak ciekawa postać została uśmiercona właściwie tuż przed narodzeniem. Jeśli chodzi o sam tekst, to kocham formę i styl, ale to chyba wiesz. ♥]

    Gabriel

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Opowiadanie przeczytałam jednym tchem. :) Bardzo dobrze, i niestety szybko mi się czytało. :) Zdjęcie piękne. Sposób opisu również :)]

    Christian M.

    OdpowiedzUsuń
  4. [piękne. smutne. świetnie napisane, aż chce się wgłębić w tę ich wspólną więź, tak brutalnie zniszczoną. ostatnie trzy zdania mnie powaliły, doszczętnie.]

    Satine

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Wow. WOW. wow.
    Pięknie, naprawdę pięknie. Wyłapałam jakiś jeden błąd, tyle pamiętam, ale potem czytałam dalej i o nim zapomniałam. Nie wiem, co mi robią takie smutne opowiadania, ale chcę więcej. Bo będzie więcej, prawda?
    Źle mi z faktem, że Anna umarła. Świetna postać. ]

    India

    OdpowiedzUsuń